WITAMY NA STRONIE RZYMSKOKATOLICKIEJ PARAFII

ŚW. MICHAŁA ARCHANIOŁA

W KATOWICACH

Liturgia


2018-12-19, Środa, Rok C, I
Sdz 13, 2-7. 24-25a
Ps 71 (70), 3-4a. 5-6ab. 16-17 (R.: por. 8 ab)
Łk 1, 5-25
2018-12-20, Czwartek, Rok C, I
Iz 7, 10-14
Ps 24 (23), 1-2. 3-4ab. 5-6 (R.: por. 7c i 10b)
Łk 1, 26-38
2018-12-21, Piątek, Rok C, I
So 3, 14-18a
Ps 33 (32), 2-3. 11-12. 20-21 (R.: por. 1a i 3a)
Łk 1, 39-45

Wydarzenia

 

Kościół parafialny a Krucjata Wyzwolenia Człowieka

Ks. Henryk Bolczyk

Kościół-wotum Krucjaty Wyzwolenia Człowieka

 

Intencją tej skromnej publikacji jest przypomnienie znaczenia Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, a zwłaszcza znaków składających się na to dzieło. Podstawowym źródłem informacji jest stale wznawiany nakład PodręcznikaKWC. W nim sam twórca Krucjaty, Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki, wprowadza nas w jej genezę, biblijne treści, zadania, w naturę, strategię i taktykę. Wszystkie te szczegóły są nadal aktualne. Pierwsza redakcja nosi datę 23 października 1979 roku i pozwala nam wejść w myślenie świętego „gwałtownika Królestwa Bożego”, jak ks. Franciszka nazwał św. Jan Paweł II.

 

Na wstępie trzeba przyjąć, że KWC jest w jakiejś mierze owocem spotkania się tych wielkich Polaków, ich wiary, ich wrażliwości na znaki czasu. Obaj byli ludźmi Bożej Opatrzności i trudnościom czasów przeciwstawiali zaufanie Bogu. W pierwszych godzinach swojego pontyfikatu Jan Paweł II wezwał Polaków, aby się przeciwstawiali wszystkiemu, co uwłacza ludzkiej godności i poniża obyczaje zdrowego społeczeństwa, co czasem może aż zagrażać jego egzystencji i dobru wspólnemu, co może umniejszać jego wkład do wspólnego skarbca ludzkości, narodów chrześcijańskich, ChrystusowegoKościoła.

 

Na powyższy apel papieski ks. F. Blachnicki odpowiedział w tej samej godzinie –  po wyjściu z Sali Nerviego (dzisiaj aula Pawła VI) powiedział do mnie„Musimy wrócić do Krucjaty Wstrzemięźliwości”. Tak reagują święci! To było w poniedziałek 23 października 1978 roku. Jan Paweł II spodziewał się, że Polacy, wzorem swojego rodaka, podejmą walkę ze złem, obecnym w naszym narodzie w wielu postaciach. Dziś, po blisko 40 latach od tamtej chwili, możemy stwierdzić, że nie tylko nie ustały zagrożenia zniewalające człowieka, ale pojawiły się nowe formy zła. Wspomina o nich Podręcznik KWC, w wersji z 2004 roku: rośnie udział kobiet w problemach alkoholowych, rozpowszechnia się picie wśród dziewcząt, liberalizują się postawy dorosłych, agresywne stają się działania przemysłu reklamowego i biznesu alkoholowego. Dodać trzeba inne  uzależnienia:  narkomania, uzależnienie od środków masowego przekazu, od internetu oraz gier komputerowych. Torują one często drogę do pornografii i przemocy, do uzależnień od seksu.

 

 

Wątek historyczny

 

„Powrócić do Krucjaty Wstrzemięźliwości” znaczyło wtedy zaktywizować na nowo członków Krucjaty Wstrzemięźliwości, która istniała w latach 1957–1960 i obejmowała ponad 100 tysięcy dorosłych osób z całej Polski. Siła oddziaływania KW rozzłościła ówczesne władze, które zlikwidowały ją przy użyciu siły. Założyciel KW z wiarą wyznał wtedy, że Maryja przygotowuje nową fazę zwycięstwa nad złem. Opatrzność dopuściła, że likwidacja Krucjaty, dzieła społecznie pożytecznego, jak określił je później proces sądowy, dokonała się w dniu święta patrona trzeźwości – św. Jana Chrzciciela, 29 sierpnia 1960 roku.

 

Pierwszym znakiem Opatrzności dla ks. F. Blachnickiego było więzienie, w którym się znalazł z powodu „propagowania rzekomego prześladowania Kościoła w Polsce”. Napisał bowiem i rozpowszechnił Memoriał w sprawielikwidacji Krucjaty Wstrzemięźliwości, w którym m.in. wytykał władzy, że pozbawia Kościół prawa do zwyczajnego działania pastoralnego, do akcjiprzeciwalkoholowej, która była wkładem Kościoła dla utrzeźwienia narodu.

 

Ostry, kategoryczny sprzeciw ks. F. Blachnickiego wobec bezprawnego postępowania władzy należy uzupełnić jego natychmiastowym pytaniem, jakie skierował z więzienia do swoich najbliższych współpracowniczek: Czy jużodmówiłyście Magnificat w podziękowaniu za ten czas? Każde z dzieł swojego życia ks. Franciszek oddawał Niepokalanej, w przekonaniu, że Ona lepiej wie, dlaczego tak się stało i co dobrego wyłoni się w przyszłości. Zlikwidowaną co dopiero Krucjatę Wstrzemięźliwości oddał Matce Bożej Piekarskiej we wrześniu 1957 roku. Teraz ufał, że wskaże nową drogę.

 

Kapłana diecezji katowickiej Opatrzność przeprowadza z Katowic do Lublina, na specjalistyczne studia, oraz do Krościenka, które niebawem stanie się centrum odnowy Kościoła, miejscem rodzenia się Ruchu Żywego Kościoła, który w roku 1976 przyjmie nazwę: Światło-Życie. Niepokalana, Matka Kościoła, obecna w statule, poświęconej przez kardynała Karola Wojtyłę w 1973 roku, stanie się wzorem osobowym dla ludzi ruchu oazowego. Na szlaku różańcowym  zbudowany został program formacyjny Nowego Człowieka, Nowej Wspólnoty i Nowej Kultury.

 

         

Pontyfikat Polaka Jana Pawła II

 

Doczekaliśmy się szybkiej kanonizacji Jana Pawła II, a to znaczy, że osobowość i świętość tego kapłana nieustannie kształtuje życie Kościoła. My Polacy mamy w nim dodatkową pomoc, bo jego nieugięta wiara zdawała egzamin w tych samych warunkach społeczno-politycznych, które wierze nie sprzyjały. Bóg dał nam mocne pouczenie: w każdym czasie, we wszystkich warunkach można zostać świętym. W rozumieniu Jana Pawła II święty jest człowiekiem spełnionym!

Co zbliżało ks. Franciszka i Jana Pawła II do siebie? W moim przekonaniu jest to humanistyczny wymiar wiary! Pierwsze oazy stawiały programową tezę: Maryjo, pomóż mi zostać kimś. Jan Paweł II wydał pierwszą encyklikę pod tytułem: Redemptor hominis, Odkupiciel człowieka. Mimo szalonego rozwoju technologicznego w świecie, człowiek współcześnie jest zagubiony, zdezorientowany, bo często zamienia się podstawowy sens życia z „być” na „mieć”. Prawdziwy obraz człowieka otrzymaliśmy w Chrystusie. Bez wiary w Niego trudno być sobą, być człowiekiem. Stąd nauczanie papieskie zaczęło się od wołania: Otwórzcie drzwi Chrystusowi! Nie bójcie się! On jedenwie, co jest w sercach ludzkich![6]

Ks. F. Blachnicki, wychodząc z pierwszego spotkania z Janem Pawłem II, nie tylko usłyszał od Ojca św.: Przyjeżdżajcie z oazami do Rzymu, ale  postanowił powołać Krucjatę Wyzwolenia Człowieka. Dotychczasowa Krucjata Wstrzemięźliwości, akcentująca potrzebę ascezy, modlitwy i pokuty w intencji trzeźwości narodu, została zamieniona na szerszą i głębszą wizję człowieka, która składa się na system wychowawczy deuterokatechumenatu ruchu oazowego. Krucjata Wyzwolenia Człowieka, w wizji założyciela, miała być niezależną inicjatywą społeczną, otwartą na wszystkich ludzi dobrej woli, ale spodziewał się, że pierwszymi jej członkami będą oazowicze, z tego prostego powodu, że im dana została wolność dzieci Bożych, zyskana na szlaku rekolekcyjnym. Tylko wolni mogą wyzwalać!

Wcześniejsze spotkania w kraju tych wielkich Polaków teraz miały zaowocować dynamizmem „ewangelii wyzwolenia”. Ks. F. Blachnicki pisze w tym czasie: [...] dostrzeżenie istotnego, wewnętrznego związku pomiędzyewangelizacją a wyzwoleniem jest szczególnym charyzmatem Ruchu Światło-Życie. W Podręczniku KWC czytamy: Nowość inicjatywy Krucjaty Wyzwolenia Człowieka wyraża się w tym, że idąc za nauką Papieża, za całą wielką wizją Jego encykliki “Redemptor hominis”, chcemy konsekwentnie szukać rozwiązania wszelkich aktualnych, palących problemów ludzkości (wśród nich także problemu alkoholizmu) w Chrystusie Odkupicielu. 

Z badań historyków wiemy, że tak pojęty program „ewangelii wyzwolenia” wywołał panikę wśród wrogów Kościoła. Postanowiono osaczyć tych wielkich Polaków. Zamach na Ojca św. w maju 1981 roku oraz prowadzenie śledztwa przeciwko ks. F. Blachnickiemu, które  zakończyło się dopiero pięć lat po jego śmierci, mówią same za siebie.[9] Przyczyna prześladowania tych osób leży w przełamaniu przez nich monopolu państwa (komunistycznego) na wychowanie młodzieży. Ruch oazowy, wspierany od początku przez kardynała Karola Wojtyłę, rozbijał od wewnątrz strukturę edukacji laickiej w komunistycznym państwie, poszerzając granice wolności Kościoła i ludzi wierzących. Proponował wizję innego człowieka: człowieka wolnego, otwartego, aktywnego, świadomego swego miejsca w narodzie i Kościele.

 

 

Fazy powstawania Krucjaty Wyzwolenia Człowieka

 

Biografowie życia ks. F. Blachnickiego zgodnie podkreślają, że między wizją dzieł a ich powstaniem była zwykle krótka droga, niedługi czas. Tak też było z koncepcją programową KWC i organizacją metody wychowawczej.

 

W Radio Watykańskim, jeszcze w październiku 1978 roku, ks. Franciszek zainicjował kilkumiesięczne przygotowanie do diakonii wyzwolenia, do służby wyzwolenia z nałogów, najpierw alkoholizmu, ale również ze wszelkiego zakłamania i lęku, który nie pozwala człowiekowi urzeczywistniać siebiezgodnie z wzniosłym powołaniem osoby, aby stać się nowym człowiekiem nawzór Niepokalanej Matki Chrystusa i Kościoła.

 

W styczniu 1979 roku około sto osób odbyło w Krościenku pierwsze serie specjalistycznych rekolekcji Oazy Rekolekcyjnej Diakonii Wyzwolenia. Należy docenić szczegół poprzedzający te rekolekcje. Otóż ks. F. Blachnicki w drodze na nie uległ wypadkowi samochodowemu. Samochód najechał na nieoświetlony wóz pijanego woźnicy. Pojazd poszedł do kasacji, a pasażerowie wyszli bez szwanku.

 

W marcu tego roku na IV Kongregacji Ruchu Światło-Życie, w Kalwarii Zebrzydowskiej, przedstawiono teologiczne podstawy mającej powstać Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, a w kwietniu w Zakopanem-Olczy zorganizowano parafialne rekolekcje pod hasłem Ewangelia wyzwolenia, które miały być wzorem metody propagowania Krucjaty.

 

Ks. F. Blachnicki spodziewał się pierwszej pielgrzymki Papieża do kraju w 900-letnią rocznicę męczeńskiej śmierci św. Stanisława Biskupa, tj. 8 maja 1979 roku. Nadzieja była w pełni uzasadniona, bo oto krakowski następca św. Biskupa Stanisława został Biskupem Rzymu. Innego zdania była władza komunistyczna. Zbytnie powiązania wizyty papieskiej z historycznym mordem politycznym XII wieku były dla aktualnej władzy w Polsce niewygodne. Dopiero w marcu podano termin wizyty papieskiej, zaplanowanej na Zesłanie Ducha Świętego. Dla ks. F. Blachnickiego data rocznicy majowej była dobrą okazją do pielgrzymki ruchu oazowego na Skałkę i do grobu Świętego Biskupa na Wawelu. Około 1000 uczestników tej pielgrzymki po Eucharystii przeszło w procesji ze Skałki na Wawel, do grobu, pod konfesję św. Stanisława. Założyciel KWC w obecności Biskupa Delegata Episkopatu Polski ds. Ruchu Światło-Życie, ks. bpa Tadeusza Błaszkiewicza, odczytał tekst inaugurujący nowe dzieło – Krucjatę Wyzwolenia Człowieka i ogłosił patronem KWC św. Stanisława. Wybór patrona wypływał z papieskiego przemówienia, skierowanego do Polaków po dniu inauguracji swojego pontyfikatu. Ojciec św. zakończył wówczas swój apel wezwaniem świętego Stanisława, którego nazwał patronemładu społecznego. Tam także Krucjata Wyzwolenia Człowieka została przedstawiona pod drugą nazwą, jako Dzieło Niepokalanej, Matki Kościoła.

 

Ustalony kalendarz pierwszej wizyty papieskiej w kraju na dni 2–10 czerwca został przyjęty przez ruch oazowy z radością, bo co roku w tych dniach pentekostalnych gromadzą się w Krościenku, na Kopiej Górce, przedstawiciele wszystkich diecezji i zgromadzeń zakonnych, podejmujących charyzmat Światło-Życie na tzw. Centralnej Oazie Matce. Ks. Franciszek kolejny raz okazał się wizjonerem – realistą. Przygotowywał nie tylko nowennę modlitewną, czuwanie z Ojcem św. w dniach jego obecności w kraju, ale przystosowywał Kopią Górkę do  –  jak się spodziewał – spotkania się z Ojcem św. właśnie tu, w centrum młodego ruchu oazowego, Ruchu Światło-Życie. Jako kardynał abp krakowski bywał tu i dokonał najważniejszych aktów religijnych, niektóre rozumiane do dziś jako konstytucyjne. Czyżby nie miał potwierdzić tego jako papież?

 

Wzorując się na meksykańskiej I pielgrzymce Jana Pawła II, w której doszło do wielu spontanicznych spotkań,  ks. Franciszek liczył na podobne w Polsce. Wola Boża była inna. Okazało się, że Opatrzność chciała, aby proklamacja Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, szczególny dar diakonii ruchu w Narodzie Polskim, dokonała się w Nowym Targu, na oczach miliona wiernych, przekazane światu przez liczne media. Reprezentacja Ruchu liczyła ok. 3000 osób. Złożyli Ojcu św. w procesji z darami Księgę czynów wyzwolenia z wpisami nazwisk członków KWC. W przededniu Ojciec św. wpisał swoje błogosławieństwo dla tego dzieła w Oświęcimiu.  Kolejnym darem były kosze z Pismem św. dla misji ewangelizacyjnej, kamień węgielny pod budowę kościoła wotum ku czci Niepokalanej, Matki Kościoła. Dodajmy do tego śpiew ewangelizacyjny: Zwiastunom z gór, przy którym Ojciec św. się wzruszył, liczne transparenty, proporce KWC z hasłem: Nie lękajcie się.

 

Ks. Franciszek umiał w wierze odczytać tę zmianę miejsca spotkania z Ojcem św. Wdzięczni mu jesteśmy także za niezwykły dar amfiteatru Jana Pawła II na Kopiej Górce. Osobiście uważam, że cudem była operacja wykupywania od miejscowych górali, właścicieli małych poletek, na których teraz gromadzimy się w amfiteatrze. Cud dwóch wielkich Polaków: Jana Pawła II i Sługi Bożego ks. F. Blachnickiego. W tym miejscu zacytuję ks. Franciszka, aby nie popełniać błędu w nazewnictwie (chodzi o poprawną nazwę amfiteatru): [...] Poświęcenie nowego amfiteatru w Krościenku, w sobotę 9. czerwca [1979 – H.B.], stało się ostatnim aktem Centralnej Oazy Matki. [...] Poświęcić znaczy także: przeznaczyć, oddać na jakiś cel. Poświęcamy to miejsce Bogu, na cele Jego kultu. Nie będzie to wprawdzie świątynia – ale miejsce gromadzenia się, zbierania się wspólnoty tych, którzy będą chcieli oddać cześć Bogu w Duchu i w prawdzie. Tu będą odbywały się zgromadzenia eucharystyczne i inne zgromadzenia, aby budować i wyrażać wspólnotę żywego Kościoła. Dlatego zamiast do czysto świeckiej i pozbawionej wszelkiej treści teologicznej nazwy amfiteatr, chcemy sięgnąć do biblijnej nazwy wieczernik, wieczernik Jana Pawła II.

 

 

Znaki Krucjaty Wyzwolenia Człowieka

 

Mija 35 lat od tamtych historycznych wydarzeń. Dar RŚŻ, zwany diakonią wyzwolenia na rzecz Narodu Polskiego, nie przestał być aktualny. Nasi sąsiedzi Słowacy po jakimś czasie uznali, że diakonia wyzwolenia jest potrzebna i w ich narodzie. Choroby cywilizacyjne niszczą chrześcijańską Europę, poszerza się panorama uzależnień, pozbawiająca ludzkiej godności tysiące naszych współbraci w wierze. Nie możemy biernie na to patrzeć. Święty Jan Paweł II wstawia się za nami oraz Sługa Boży ks. Franciszek, jak ufamy, wspiera nas z nieba. Czas na nowe przebudzenie, nową gorliwość ewangelizacyjną, bez której nie można zdobywać ludzi dla wolności. Popatrzmy na ZNAKI KWC, towarzyszące jej powstaniu od początku.

 

 

ZNAK BIBLII

 

Nie ma wyzwolenia bez Ewangelii, centralnej księgi Pisma św. Jezus – Słowo Ojca mówi do nas:  Jeśli pozostaniecie wierni mojej nauce, będziecie rzeczywiście moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda uczyni was wolnymi. (J 8,31-31). Świadomość przynależności do Jezusa łączy w sobie dar dziecięctwa Bożego i z niego wypływającą wolność od lęku. Apostoł Paweł wyraża to w ten sposób: Ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, aby trwać w lęku, ale przyjęliście Ducha, który czyni was dziećmi. W Nim wołamy: Abba, Ojcze. (Rz. 8,14-15). Diakonia wyzwolenia chodzi z Biblią w ręku i z sercem wolnym od lęku. Pobłogosławiony przez Jana Pawła II milion egzemplarzy Pisma św. pomógł w ukształtowaniu diakonii wyzwolenia.

 

 

ZNAK KSIĘGI CZYNÓW WYZWOLENIA

 

Zwróćmy uwagę na CZYN wyzwolenia. Wyraża go wpis imienia i nazwiska osób, które złożyły zobowiązanie abstynencji od alkoholu dla ratowania naszego narodu od niewoli alkoholizmu i innych nałogów oraz od niewoli kłamstwa i lęku. Główną patronką KWC jest Niepokalana, Matka Kościoła. Do niej skierowana jest modlitwa członków Krucjaty: Niepokalana, Matko Kościoła! Wpatrując się w Ciebie, jako wzór Człowieka w pełni odkupionego i wyzwolonego i dlatego przez miłość bezgranicznie oddanego w Duchu Świętym Chrystusowi, uświadamiamy sobie wieloraką niewolę, w której są uwikłane nasze serca. Pragnąc w pełni wyzwolić siebie i podać rękę naszym braciom oczekującym objawienia się w nich wolności synów Bożych, zbliżamy się do Ciebie i oddajemy się Tobie, aby wraz z Tobą, mocą tego samego Ducha, który bez przeszkód działał w Tobie, pełniej realizować swoją wolność w oddaniu się Chrystusowi, a przez Niego Ojcu. W Twoje ręce składamy przyrzeczenia abstynencji od alkoholu i postanowienie całkowitego uniezależnienia się od niego, abyśmy mogli swoją wolnością wyzwalać naszych braci, którzy nie mogą już się wyzwolić o własnych siłach. Pragniemy przez ten czyn miłości podać rękę i służyć naszym bliźnim, tak jak Chrystus, który z miłości ku nam uniżył samego siebie przyjąwszy postać sługi. Oddajemy Ci całe dzieło Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, pragnąc, aby było ono Twoim dziełem i narzędziem w Twoim ręku dla wyzwolenia narodu.

 

 

ZNAK KAMIENIA WĘGIELNEGO

KOŚCIOŁA KU CZI NIEPOKALANEJ, MATKI KOŚCIOŁA

 

W historycznym dniu pielgrzymki Jana Pawła II do Nowego Targu, 8 czerwca 1979 roku, komentator zapowiadał dodatkowe, symboliczne dary, które Ojciec św. błogosławił. Po procesji z dwunastoma koszami ksiąg Pisma św., przy których Ojciec św. wypowiadał polecenie: Przekazuj dalej! podeszła delegacja z kamieniem węgielnym pod budowę kościoła-wotum ku czci Niepokalanej, Matki Kościoła. Kamień ten – jak objaśniał Ojcu św. ks. F. Blachnicki – pochodzi z katedry wawelskiej, z grobu świętego Stanisława, dla podkreślenia łączności Krucjaty Wyzwolenia Człowieka z rokiem jubileuszowym 900-lecia męczeńskiej śmierci Biskupa Krakowskiego. Odtąd członkowie KWC czczą tego świętego jako swojego patrona, wzór odwagi w dawaniu świadectwa o najwyższych wartościach moralnych, za które on złożył ofiarę swego życia. Jan Paweł II w swoim przemówieniu do Polaków nazwał św. Stanisława patronem ładu społecznego. Aktualnie ten ład jest zachwiany przez wiele nałogów, uzależnień, które czynią ludzi aspołecznymi. Ludzie Krucjaty, wsparci wstawiennictwem świętych patronów: Stanisława Bpa, św. Maksymiliana oraz Niepokalanej, Matki Kościoła, przyczyniają się do uzdrowienia społecznego. Na kamieniu węgielnym, z grobu św. Stanisława Bpa Męczennika, z królewskiego Wawelu w Krakowie,  stoi od roku 2001 konsekrowany kościół Matki Kościoła, Niepokalanej Jutrzenki Wolności w Katowicach.

 

 

ZNAK KRZYŻA ŚWIĘTEGO

 

Krucjata Wyzwolenia Człowieka ma swój krzyż. Słowo “krucjata” pochodzi od łacińskiego słowa: crux, “krzyż”. W historii chrześcijaństwa krzyż znajduje się w centrum życia, bo jest znakiem zbawienia, synonimem wyzwolenia człowieka. Jednostronna ocena historycznych wypraw krzyżowych rzuciła cień na słowo “krucjata”. Współcześnie rozumiemy krucjatę jako walkę o człowieka, o jego godność, choć zagubioną przez grzech, to na nowo pozyskaną przez Krzyż Chrystusa, Jego najdroższą Krew. Święty Paweł w liście do Rzymian wyraża to przekonanie słowami: Duch zaświadcza naszemu duchowi, że jesteśmy dziećmi Boga. […] Sądzę bowiem, że obecnych cierpień nie da się porównać z przyszłą chwałą, która ma się w nas objawić. Stworzenie  więc ufnie oczekuje objawienia się dzieci Bożych. Wiemy przecież, że całe stworzenie aż do tej chwili woła i cierpi jak rodząca kobieta. […] również my wołamy w naszych sercach, ufnie oczekując uznania za dzieci, czyli odkupienia naszego ciała.  (Rz, 8,18-23)

 

Krzyż KWC nawiązuje do krzyża franciszkańskiego, do krzyża nawrócenia św. Franciszka, z którego usłyszał wołanie: Franciszku, odnów mójKościół. Natomiast dodaliśmy w tym krzyżu patronów Krucjaty: św. Stanisława Bpa i św. Maksymiliana. Pożyteczne i mobilizujące były peregrynacje tego krzyża krucjatowego w wielu ośrodkach i wspólnotach oazowych.

 

 

Dlaczego kościół-wotum w Katowicach?

 

Zacytujmy słowa Podręcznika KWCDla wyrażenia swego związku z Niepokalaną, Matką Kościoła Krucjata Wyzwolenia Człowieka zaraz na początku swego istnienia chce złożyć ślubowanie wybudowania kościoła ku Jej czci, kościoła – wotum wdzięczności za uratowanie narodu polskiego od klęski alkoholizmu. Będzie on budowany wyłącznie z ofiar uzyskanych dzięki wyrzeczeniu się przez ludzi spożywania napojów alkoholowych (czyli za pieniądze nie wydane na ich zakup). Ufamy, że Niepokalana, Matka Kościoła sama wskaże miejsce i czas wybudowania tego kościoła – wotum.

 

W związku z powyższym pragnę przybliżyć szczegóły motywacji  decyzji wybudowania w Katowicach kościoła-wotum KWC.

Od dnia wyznaczenia mnie przez ks. Prymasa Polski kardynała Józefa Glempa na moderatora krajowego Ruchu Światło-Życie, a było to w czasie  pogrzebu drugiego moderatora krajowego RŚŻ śp. ks. Wojciecha Danielskiego, tj. 30 grudnia 1985 roku, miałem świadomość odpowiedzialności za wybudowanie kościoła-wotum KWC. Świadomość ta wzrosła jeszcze bardziej po śmierci założyciela RŚŻ, Sługi Bożego ks F. Blachnickiego (27 lutego 1987). W swojej diecezji katowickiej od maja 1980 roku byłem równocześnie proboszczem w parafii św. Michała w Katowicach, która gromadziła się przy małym, urokliwym zabytkowym kościółku, będącym od czasów przedwojennych własnością miasta Katowice. Starania o przewłaszczenie kościółka przerwał stan wojenny i aż do dzisiaj kościółek jest nadal własnością miasta.

 

W Krościenku, w Centrum RŚŻ, w dniach wspólnoty regularnie wynosiliśmy w liturgicznej procesji kamień węgielny kościoła-wotum i powtarzaliśmy formułę:  Niepokalana wskaże miejsce i czas. Wcześniejsze starania ks. F. Blachnickiego, aby kościół parafialny w Krościenku mógł być owym kościołem-wotum, w którym by Ruch partycypował coraz pełniej, nie powiodły się.

 

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego w 1987 roku (w roku śmierci ks. Franciszka), a zarazem Centralna Oaza Matka koncentrowały nas na przygotowaniu się do kolejnej wizyty Ojca św., tym razem i w Tarnowie, w diecezjalnej siedzibie Krościenka. Równocześnie rozpoczęliśmy nowennę miesięcy przed pierwszą dziękczynną pielgrzymką RŚŻ na Jasną Górę.  Od 15 lat bowiem, od dnia zawierzenia Ruchu Niepokalanej Matce Kościoła, w roku 1973 nosiliśmy tę powinność podziękowania za dzieło Niepokalanej, Matki Kościoła w sanktuarium narodowym. Starsze pokolenie oazowiczów pamięta, jak zostaliśmy umocnieni tym świętowaniem.

 

Otóż w klimacie powyższych przeżyć maryjnych podjąłem starania, najpierw u swojego biskupa Damiana Zimonia, a następnie, z jego polecenia, u władz miasta, o prawo budowy kościoła-wotum, dokładnie kościoła na kamieniu węgielnym św. Stanisława Bpa Męczennika, pobłogosławionym  przez Jana Pawła II w Nowym Targu. Nie wtajemniczałem władz miasta w tajniki świątyni KWC, uczyniłem to w szczegółach przed moim biskupem. Władze pozwoliły na podjęcie budowy kościoła parafialnego, a ja od początku planowałem kościół-wotum Matki Kościoła, Niepokalanej Jutrzenki Wolności. Pozostaje w mojej pamięci i ten szczegół z drogi do Krościenka na Centralną Oazę Matkę, czyli na liturgiczne świętowanie Zesłania Ducha Świętego: wyjeżdżałem z parafii drogą wówczas pustą, niezamieszkałą, zarośniętą…, gdzie wcześniej postawiliśmy krzyż z belek remontowanej wieży kościółka św. Michała. Chodziliśmy do niego, aby w modlitwie uprosić prawo budowy kościoła. Teraz myślałem intensywniej o kamieniu węgielnym, który znowu w tych dniach Zesłania Ducha Świętego wystawimy na widok publiczny w Wieczerniku Jana Pawła II w Krościenku.

 

Dwuletnie przygotowania zbiegły się z politycznymi zmianami w kraju. Śmiało mogłem teraz dopowiadać, z jaką misją łączy się ta budowla. Pomyślałem też, że skoro ks. Franciszek planował połączyć ślubowany kościół z kościołem parafialnym w Krościenku, to ja jestem w tej samej sytuacji i mogę wypełnić ślubowanie RŚŻ i potrzebę młodej parafii św. Michała w Katowicach.

 

Dodatkowo za miejscem budowy przemawiała racja historyczna. Parafia św. Michała sąsiaduje z parafią katedralną, na której terenie ks. Franciszek założył Krucjatę Wstrzemięźliwości. W jakiejś mierze z niej zrodziła się Krucjata Wyzwolenia Człowieka. Nie bez znaczenia dla sprawy pozostaje przynależność ks. F. Blachnickiego do diecezji (dziś archidiecezji) katowickiej,  której pozostał wierny aż do końca życia.

 

 

Z ofiar abstynencji …

 

Wyjaśnienia wymaga formuła finansowania kościoła-wotum: z ofiar powstałych z wyrzeczenia się alkoholu. Niektórzy dodają:  wyłącznie z ofiar powstałych przez wyrzeczenie się wódki oraz innych napojów alkoholowych,, jak komentował w Nowym Targu o. Leon Knabit.

 

Pomyślmy najpierw o zamiarze ks. Franciszka, który widział możliwość godzenia intencji górali z Krościenka budujących swój kościół parafialny z abstynentami oazowymi i innymi ofiarodawcami Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Znalazłem się w podobnej, ale już realnej sytuacji: budujemy kościół parafialny a zarazem kościół-wotum, cenny dla Ruchu oazowego i członków KWC. Po drugie, nigdy nie odwołaliśmy formuły „ofiar abstynencji”. Ona towarzyszyła wszystkim zbiórkom pieniężnym, które najczęściej organizowali księża parafii św. Michała w Katowicach: mój następca, proboszcz  i budowniczy ks. Władysław Kolorz oraz ks. Wojciech Ignasiak, aktualny moderator KWC. Mnie też było dane głosić słowo Boże i pozyskiwać ofiarę pieniężną na budowę kościoła-wotum. Każdorazowo każdy z nas wyjaśniał piękną ideę Krucjaty Wyzwolenia Człowieka i niezwykłego znaku – kościoła w budowie. Prosiliśmy nie tylko o pieniężną ofiarę, ale o gotowość abstynencji i składanie z tego źródła zaoszczędzonych pieniędzy. Mamy zgodne przekonanie, że kościół-wotum wyraża mobilizację wierzących rodaków, zatroskanych o los narodu, o jego kondycję, a także, że spełnia on obietnicę złożoną przed Ojcem św. Janem Pawłem II. Od roku konsekracji tej świątyni – 2001 uzasadnione są pielgrzymki członków Krucjaty Wyzwolenia Człowieka i wszystkich ludzi dobrej woli do tego kościoła.

 

Można zapytać, jaka racja dominowała w podejmowaniu budowy: czy potrzeba wypełnienia zobowiązania wobec papieża (kościół wotum), czy brak kościoła parafialnego? Otóż na korzyść wotum przemawia i ten fakt, że na początku prawie nikt z parafian nie widział konieczności budowy kościoła; wystarczył im drewniany kościółek i niedawno zbudowana kaplica w domu katechetycznym pod wezwaniem  Miłosierdzia Bożego. Uczciwie wyznaję, że dopiero mój następca, ks. Władysław Kolorz, od pierwszego dnia przekonywał parafian, że należą do „szczęśliwego pokolenia”, które może zbudować świątynię dla wielu pokoleń. Dzisiaj już nikt w parafii nie kwestionuje sensu zbudowanego kościoła. Stoi pośrodku w  tym czasie powstałego, nowego osiedla. 

 

A co do kościoła-wotum, to przed jego konsekracją zaistniał przy nim wcześniej ośrodek profilaktyczno-wychowawczy im. ks. F. Blachnickiego, który systematycznie podejmuje „diakonię wyzwolenia” w duchu Krucjaty Wyzwolenia Człowieka.  Kościoły powstają jedynie z wiary i mają budzić wiarę w każdym pokoleniu. Czynią to poprzez piękną liturgię i dzieła miłosierdzia. Te ostatnie będą decydować o frekwencji w kościołach.  W jakiejś mierze do tego problemu odnoszą się słowa Pana: Nadchodzi godzina, a właściwie już jest, kiedy prawdziwi czciciele będą wielbili Ojca w Duchu i prawdzie. (J. 4,23.)

 

 

Planowane miejsce grobu ks. F. Blachnickiego

 

Do całości historii kościoła-wotum należy i ten szczegół, że planowaliśmy w nim złożyć trumnę z doczesnymi szczątkami Sługi Bożego, w ramach trwającego od 1995 roku procesu beatyfikacyjnego ks. F. Blachnickiego. Ponieważ był kapłanem diecezji (wówczas już archidiecezji) katowickiej, proces kanoniczny zmierzający do ukazania jego cnót heroicznych podjął abp katowicki, a historyczne początki Ruchu oazowego zaczęły się właśnie w tej diecezji, to oczywiste wydawało się nam miejsce jego spoczynku właśnie w Katowicach, w budowanym kościele-wotum, który on sam ślubował. Ta oczywistość uległa korekcie po spotkaniu się delegacji Ruchu Światło-Życie w Rzymie z Ojcem św. Janem Pawłem II, w roku 1998.

 

Był to rok zwany rokiem Ducha Świętego, przed zbliżającym się Wielkim Jubileuszem 2000 lecia chrześcijaństwa. Na dni uroczystości Zesłania Ducha św. Ojciec św. zaprosił do Rzymu ruchy odnowy z całego Kościoła. Umocnił je swoim słowem: […] powstanie ruchów jest odpowiedzią Ducha Świętego na problemy i wyzwania schyłku naszego tysiąclecia. Nie są więc one ani czymś przypadkowym ani dziełem czysto ludzkim. Dlatego wymagają one tym większej uwagi z naszej strony i pochylenia się nad odczytywaniem tego, co czyni Duch Święty.

 

Dziesięciu spośród naszego Ruchu dostąpiło zaszczytu udziału we Mszy św. w prywatnej  kaplicy Jana Pawła II. W kalendarzu liturgicznym było to święto Matki Kościoła, a dla RŚŻ 25. rocznica oddania Ruchu Niepokalanej, Matce Kościoła, dokonanego na Kopiej Górce przez kardynała abpa krakowskiego Karola Wojtyłę. Przygotowaliśmy małe pamiątki, znak naszej wdzięczności za wszystko, co Ojciec św. uczynił przez lata dla Ruchu Światło-Życie. Bez wcześniejszego umawiania się z sobą, okazało się, że aż trzy osoby wręczały w różnej formie pamiątkę figury Niepokalanej, Matki Kościoła. W jednym momencie Ojciec św. skomentował, gdy wspomniano Carlsberg, miejsce grobu ks. F. Blachnickiego: Szkoda, że nie w Krościenku. Ci, którym zaplanowany grób ks. Franciszka w Katowicach nie wydawał się słuszny, wyrazili swój niepokój. Moja sugestia, poparta decyzją biskupa katowickiego, wydawała mi się właściwa, ale nigdy nie powodowana emocjami lokalnymi. Postanowiłem więc zapytać Ojca św. na zakończenie wizyty: Ojcze św., gdzie ma być grób ks. Blachnickiego? Chyba tam, gdzie umarł – odpowiedział papież.Sformułowałem drugie pytanie: Ojcze św., czy w Katowicach, czy w Krościenku? Jan Paweł II odpowiedział: Radźcie się biskupów. To już zrobiliśmy  odpowiedziałem natychmiast. Wówczas Ojciec św. nieco się zastanowił i po chwili odpowiedział: No tak, Carlsberg to było wygnanie, a ojczyzna – to Krościenko.

 

Wracaliśmy do Polski z sugestiami Ojca św. i przedłożyliśmy je biskupom, najpierw katowickiemu, abpowi Damianowi Zimoniowi, a następnie biskupowi tarnowskiemu Wiktorowi Skworcowi. Zaczęły się bezpośrednie przygotowania do translatio grobu z Carlsbergu do Krościenka.  W roku wielkiego Jubileuszu, 1 kwietnia 2000 roku, złożono doczesne szczątki  Sługi Bożego w grobowcu, w dolnym kościele, w Krościenku. W dniach poprzedzających mogliśmy dziękować za życie i charyzmat  wielkiego Ślązaka przy jego trumnie, zarówno w katedrze, jak i w budującym się wówczas kościele Jutrzenki Wolności w Katowicach. W każdym z tych miejsc gromadzili się liczni oazowicze i przeżywali chwile uwielbienia za powrót z wygnania do ojczyzny – jak to nazwał Ojciec św. Jan Paweł II.

 

W perspektywie procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego każdy z nas uczy się intensywniej  prawdy o przynależności  do jednego Kościoła – Powszechnego, który co prawda ma się wyrażać zarówno w kościele diecezji, w  parafiach, jak i w małych wspólnotach. Ks. Franciszek Blachnicki, chociaż do końca życia należał do diecezji katowickiej, postrzegany jest przez wielu jako profesor KUL-u, jeden z pionierów odnowy liturgii, katecheta kerygmatyczny, pastoralista koncentrujący nauczanie wokół Kościoła – wspólnoty, jako twórca ruchu Żywego Kościoła w Krościenku, jako trzeźwościowy działacz krajowy, jako wreszcie apostoł nadziei dla wygnańców z wielu krajów Europy Środkowo-wschodniej, którym ukazywał realną drogę wyzwolenia przez prawdę Ewangelii. Nie ma więc problemu miejsca jego grobu, jest natomiast problem naśladowania jego gorliwości w głoszeniu Jezusa Chrystusa, Odkupiciela Człowieka, oraz naśladowania jego odwagi w zdobywaniu miejsca dla tej Dobrej Nowiny. Tak wielu jeszcze nie zna Chrystusa albo, należąc do Kościoła, wcale nie ukazuje Oblicza Zbawiciela. Niech budzi w nas niepokój jego testamentalne wyznanie: Gdyby Pan pozwolił mi jeszcze żyć i działać, jednego bym pragnął, abym mógł skuteczniej i owocniej ukazywać w pośrodku współczesnego świata piękno i wielkość Tajemnicy Kościoła – sakramentu, czyli znaku i narzędzia jedności wszystkich ludzi.

 

 

Dlaczego tytuł kościoła:

Matka Kościoła,  Niepokalana  Jutrzenka Wolności?

 

Maryjność wiary ks. Franciszka, Sługi Bożego, sięga początków jego nawrócenia. Dzień ułaskawienia go z wyroku śmierci nastąpił w wigilię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, 14 sierpnia 1942 roku, nb. w pierwszą rocznicę śmierci o. Maksymiliana Kolbego. W Śląskim Seminarium Duchownym w Krakowie przewodniczył Sodalicji Mariańskiej. W okresie wygnania z diecezji, w latach internowania śląskich biskupów, udał się do Niepokalanowa i zagłębiał się w maryjności o. Maksymiliana. Odtąd nosił pragnienie stworzenia śląskiego Niepokalanowa.  Założoną w 1957 roku Krucjatę Wstrzemięźliwości od samego początku składał w ręce Najświętszej Maryi Panny Piekarskiej, w diecezjalnym sanktuarium. W dniu likwidacji Krucjaty wyraził przekonanie, że Niepokalana przygotowuje nowe dzieło. Stało się nim Krościenko wraz z dojrzewającym Ruchem Odnowy Kościoła, najpierw zwanym Żywym Kościołem, a potem Ruchem Światło-Życie. Jego inicjatywa duszpasterska znalazła uznanie u kardynała krakowskiego abpa K. Wojtyły, który dokonał historycznego aktu konstytutywnego zawierzenia ruchu oazowego Niepokalanej, Matce Kościoła (11 czerwca 1973). Dziełem Niepokalanej nazwał Krucjatę Wyzwolenia Człowieka, podobnie i Stałą Diakonię Żeńską polecił Niepokalanej, Matce Kościoła.

 

Czy możemy mówić o ewolucji maryjności  ks. Franciszka? Owszem, wypływa ona z wiary środowiska, w którym wzrastał, najpierw seminarium, potem diecezja, następnie nauczanie Soboru Watykańskiego II, ale też wzór świętych, wielkich czcicieli Najświętszej Maryi Panny. Dostrzegamy rolę sanktuariów maryjnych, najpierw dzieło powstałe w diecezji oddaje w maryjnym sanktuarium diecezjalnym, za niedługo w Krościenku nauczy nas przywróconego przez sobór imienia Matki Kościoła i połączy kult tego imienia Maryi z Niepokalaną, Matką Kościoła. Odpowiedzialnych za nowy ruch odnowy gromadził zarówno w Niepokalanowie, w Kalwarii Zebrzydowskiej, jak i w sanktuarium narodowym na Jasnej Górze.

 

Na obczyźnie, w Niemczech, w latach stanu wojennego stał się prorokiem demaskującym zakłamanie systemu komunistycznego. Zastraszeniu przeciwstawiał odwagę w głoszeniu prawdy, przemocy komunistycznej przeciwstawiał suwerennośc wewnętrzną, niezależność osobistą. Nie da się jednak tych walorów osoby zyskać bez Krzyża, bez Ewangelii. Wolność człowieka wypływa z daru zbawienia człowieka, z zyskanej godności dziecka Bożego. Ta „zależność” czyni nas wolnymi. Komunizm rodził niewolników, a w efekcie społeczność zastraszoną. Ksiądz Franciszek powtarzał za św. Pawłem: Nie przyjęliście przecież ducha niewoli, aby trwać w lęku, ale przyjęliście Ducha, który czyni was dziećmi (Rz. 8,15). W tym kontekście pojawia się w nauczaniu ks. Franciszka imię Maryi  Jutrzenka Wolności, Ta, która poprzedza narodzenie się Jezusa – Wschodzące Słońce  (Łk. 1,78.). Dwa sanktuaria maryjne wyróżnia: Fatimę i Jasną Górę. One symbolizują duchową siłę oporu wobec zagrożeń ze strony totalitarnego ateistycznego komunizmu. Maryja w nich czczona przychodzi jako Ktoś, kto interpretuje dzieje człowieka z punktu widzenia Boga. Ona jest Matką Bożą Zwycięską. Do Niej, na Jasną Górę,  przychodzą Polacy nie po to, aby przetrwać, nie załamać się, lecz, by walczyć aż do zwycięstwa. Cytował papieża: Tutaj, na Jasnej Górze, zawsze byliśmy wolni i tutaj jesteśmy wolni.

 

W kościele-wotum Krucjaty Wyzwolenia Człowieka w Katowicach abp katowicki D. Zimoń nadał świątyni tytuł Matka Kościoła, pozwalając nam używać dodatkowej nazwy Niepokalana Jutrzenka Wolności. Uczynił to z szacunku dla nauczania Sługi Bożego ks. F. Blachnickiego, który na obczyźnie, na ostatniej stacji swego życia, zorganizował Chrześcijańską Służbę Wyzwolenia Narodów. Gromadził w niej dysydentów z  Europy Środkowo- wschodniej. Reprezentowali oni 17 narodów, zniewolonych  przez sowiecki komunizm. Ukazywał im źródła nadziei, źródła wolności. Maryję nazywał uosobieniem człowieka w pełni wyzwolonego.

 

 Matko Kościoła, Niepokalana Jutrzenko Wolności, módl się za nami.

 

Carlsberg – Katowice, 8.09.2014.

 

Homilia ks. Henryka Bolczyka

Ks. Henryk Bolczyk

Homilia odpustowa w Katowicach ku czci św.Michała Archanioła, we wrześniu 2014

 

Czego znakiem jest świętowanie? Czy nie radości życia?..., bo gdy spotyka nas przykre doświadczenie życiowe, nie potrafimy świętować. Obserwuję współcześnie, choćby na przykładzie dzieci, że rozwinął się obyczaj świętowania; już maluchy dwu, trzy letnie otrzymują na swoje urodziny torcik i w nim małe świeczki, odpowiednie do ich wieku, aby je zdmuchnąć na oczach bliskich gości.

 

Jeszcze jeden element świętowania narzuca się nam na wstępie rozważania odpustowego, a mianowicie, że nie da się świętować pod przymusem. Pamiętamy czasy PRLu, przymuszone pochody pierwszomajowe, siłą wręczane portrety nie naszych wodzów…Nie, to nie było nasze święto.

 

Dwa wstępne wnioski pozwalają nam zrozumieć, że i nasze świętowanie, uroczystości św. Michała Archanioła, ma wzmocnić w nas radość życia i przestrzeń wolności. Zgadzacie się ze mną? Więc rozpoczynamy. Pragnę uczynić to uwzględniając trzy wątki: historyczny, teologiczny i egzystencjalny.

 

 

Wątek historyczny

 

Kult św. Michała Archanioła jest związany z zabytkowym kościółkiem w Parku Kościuszki. Przybył do nas w trudnych czasach, tuż przed II wojną światową, w 1938 / 1939 r. W jaki sposób przetrwał on wojnę, niespalony? To cud! Lecz po wojnie władze nie były zainteresowane świętymi. Więc kościółek św. Michała Archanioła niszczał, stanowiąc najwyżej schron przed niepogodą, a dla niektórych nawet za toaletę. Władze duchowne nie miały do niego prawa. Zresztą do dzisiaj kościółek św. Michała jest własnością miasta Katowice. W tym miejscu należy się uznanie Biskupowi Herbertowi Bednorzowi, który zalecił kapłanom ówczesnego Niższego Seminarium Duchownego, aby w kościółku rozpoczęli w maju nabożeństwa majowe. Stało się to dopiero w 1958 r. Decyzja Biskupa była pobłogosławiona. Odtąd zaczęły się nabożeństwa, a z czasem nawet Msze św. Święty Michał wywalczył kościółkowi należną cześć, a liturgia Kościoła katolickiego stała się odtąd w tym miejscu żródłem uświęcenia człowieka oraz uwielbieniem Boga.

 

Ja się załapałem u św. Michała w roku 1980, w maju. Naprzód jako rektor filialnego kościółka, a z czasem (rok Solidarności 1981) jako proboszcz parafii św. Michała. Byliśmy nietypową parafią, bez własnego kościoła, bez salek katechetycznych, z małym domkiem, oddalonym od kościoła o ok. 10 minut drogi. Św. Michał pomagał mi w waleczności o sprawy słuszne, o prawo budowania nowego kościoła, o dom katechetyczny. Pierwszy scenariusz był najmniej spodziewany. Michał Archanioł w dniu swojego odpustu we wrześniu 1981 r. otrzymał w swoje władanie sztandar Solidarności kopalni Wujek. Nie wiedziałem wtedy, że wypowiadane słowa mojego powitania niezmiernie licznych wiernych, reprezentujących mnóstwo zakładów pracy z całej Polski, będą miały znamiona proroctwa. Powiedziałem wtedy w kontekście wcześniejszych życzeń Solidarności, aby uroczystość poświęcenia sztandaru mogła się odbyć albo na boisku zakładowym, albo w katedrze, że skoro jednak postanowili wręczyć sztandar w ręce św. Michała Archanioła, przypadnie wam widocznie nieraz walczyć. Ale pamiętajcie, Michał Archanioł jest patronem zwycięskiej walki. Tak wyłonił się kościół Podwyższenia Krzyża przy ulicy Pięknej wraz z pozostałymi budynkami. Kamieniem węgielnym stała się krew 9 górników, zamordowanych przez władze stanu wojennego 16 grudnia 1981 r. Parafia św. Michała Archanioła swoim zasięgiem obejmowała wówczas i zakład pracy – kopalnię Wujek.

 

W maju 1983 roku Bp H. Bednorz oddzielił osiedle kop. Wujek od kościoła św. Michała Archanioła i zostaliśmy jako parafia na nowo bez bazy materialnej. Drugim obiektem, wywalczonym przez św. Michała, stała się kaplica Miłosierdzia Bożego przy ulicy Różyckiego 8, jako rozbudowany dom dotychczasowego miejsca zamieszkania proboszcza. Było to we wrześniu 1986 r. Pamiętajmy, że nadal nie posiadamy swojego kościoła parafialnego, a osiedle ptasie było w rozbudowie. Pojawiła się nowa okoliczność, która dodatkowo zdynamizowała starania o budowę nowego kościoła. Otóż, zostałem z początkiem roku 1986 moderatorem krajowym Ruchu Światło-Życie. Do obowiązków moich należało wypełnienie obietnicy, że kiedyś Maryja wskaże czas i miejsce na zbudowanie kościoła – wotum ku czci Maryi, Matki Kościoła, Niepokalanej Jutrzenki Wolności, kościoła – znaku wdzięczności za ocalenie narodu polskiego od zniewoleń, w tym od zniewoleń alkoholizmu. Taką obietnicę złożył przed Ojcem św. Janem Pawłem II w Nowym Targu, w 1979 r. ks. F. Blachnicki, wraz z ludźmi ruchu oazowego i pierwszymi członkami Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Znakiem tej obietnicy był kamień węgielny, który papież wtedy pobłogosławił.

 

Można powiedzieć, że św. Michałowi Archaniołowi przybył w tym momencie nowy sojusznik – św. Biskup męczennik, Stanisław z Krakowa. Aby to zrozumieć, trzeba jednak wrócić do początku pontyfikatu Jana Pawła II. Cały świat zapamiętał jego apel: Nie bójcie się! Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Niemniej ważne słowa usłyszeli nazajutrz, w poniedziałek 23 października 1978 r., rodacy Jana Pawła II, do których w swoim przemówieniu pożegnalnym wypowiedział m.in. ten apel: Polacy przeciwstawiajcie się wszystkiemu, co uwłacza ludzkiej godności i poniża obyczaje zdrowego społeczeństwa, co czasem może aż zagrażać jego egzystencji i dobru wspólnemu, co może umniejszać jego wkład do wspólnego skarbca ludzkości, narodów chrześcijańskich, Chrystusowego Kościoła. Sługa Boży ks. Blachnicki odpowiedział na apel natychmiast: musimy wrócić do Krucjaty Wstrzemięźliwości, która istniała w naszym mieście w latach 1957 – 1960 i została brutalnie zlikwidowana przez władze bezpieczeństwa. Teraz ma zaistnieć jako Krucjata Wyzwolenia Człowieka, pod patronatem św. Biskupa Stanisława, którego papież Jan Paweł II nazwał patronem ładu moralnego. Pognał więc ks. Franciszek na Wawel i otrzymał kamień węgielny z grobu Stanisława Biskupa. Zarysował na nim dwie daty: rzymskie 1079 i 1979. Oto mija 900 lat od męczeństwa Biskupa krakowskiego a jego współczesny następca zostaje Biskupem Rzymu. Opatrzność w tych wielkich znakach sięga naszej parafii. Nowy kościół parafialny pw. Matki Kościoła, Niepokalanej Jutrzenki Wolności został zbudowany na kamieniu węgielnym z grobu Biskupa z Wawelu, aby wzmocnić naszą walkę o wolność, nie tylko osobistą, ale i wolność naszego narodu! Konsekracja kościoła została dokonana w 2001 roku. Starania o prawo budowania zaczęły się jeszcze za władz komunistycznych, w 1988 r., a systematyczną budowę podjął ks. Władysław w 1992 r.

 

 

Wątek teologiczny.

 

Nasz nowy kościół parafialny nosi tytuł maryjny: Matka Kościoła, Niepokalana Jutrzenka Wolności. Postawmy sobie pytanie: czy w parafii św. Michała Archanioła czymś dziwnym jest świątynia pod wezwaniem maryjnym?  Sięgnijmy do czytań mszalnych, do Apokalipsy św. Jana. Zwykle w święto Archanioła Michała czytamy 12 rozdział Apokalipsy, od wiersza 7, gdzie Michał walczy ze Smokiem i jego aniołami, dzięki czemu następuje zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego. Wcześniejsze sześć wierszy tego samego rozdziału mówi nam o walce z tym samym Smokiem, ale toczonym przez Niewiastę obleczoną w słońce. Pod jej stopami – księżyc, a na jej głowie – wieniec z dwunastu gwiazd. Jest brzemienna i krzyczy ogarnięta bólami icierpieniem rodzenia /…/i stanął smok przed kobietą…, aby pożreć jej dziecko./…/ Jej dziecko zostało porwane do Boga. Dostrzegamy więc w tym momencie, że św. Michał Archanioł toczy zwycięska walkę ze smokiem obok Najświętszej Maryi Panny, Matki Jezusa i Matki Kościoła, z którą od dawna utożsamia się apokaliptyczną Niewiastę brzemienną.

 

Pozwólcie mi w tym miejscu na dygresję osobistą; w młodych latach sądziłem, że księga Apokalipsy dotyczy przyszłości, bliżej nieokreślonej, aczkolwiek pewnej. Dziś rozumiem, że cała Biblia pisana jest w czasie Boga. Co to znaczy? Otóż to, że w Bogu nie ma przeszłości, ani przyszłości, lecz jest tylko czas teraźniejszy. Bóg widzi nas w jednym momencie, widzi naszą przeszłość i przyszłość TERAZ, w czasie teraźniejszym. Podobnie jest z czytaniem Pisma św.; treści poszczególnych ksiąg nie dotyczą jedynie wydarzeń minionych, ale zawierają swoją aktualność TERAZ, kryją w sobie wezwanie Boga, który jest Panem trwającej historii zbawienia.

Apokaliptyczna walka ze smokiem, którą toczą i Niewiasta brzemienna i Archanioł Michał, odbywa się i w naszych czasach. Poznajemy współcześnie niejedną sytuację ludzką jako sferę diabelskiego działania, że przytoczę jedynie  trwające nierozumne wojny. To smokowi, wężowi starodawnemu, którym jest diabeł, zależy na nienawiści ludzkiej i na niszczeniu życia. Dany nam w Apokalipsie przykład zwycięskich postaci: Niepokalanej i św. Michała Archanioła, stanowi źródło nadziei i mocne orędownictwo w chwilach naszych prób życiowych. Brzemienna Niewiasta, rodząca w bólach Syna, wskazuje nam cenę naszego zbawienia: poprzez cierpienie i mękę na Krzyżu, Jezus Syn Boży przywrócił nam wolność od grzechu i godność dzieci Bożych. Niewiasta – Maryja, Matka Jezusa stojąca pod krzyżem, staje się naszą Matką! Wchodzimy w krąg miłośników życia, otrzymujemy zdolność miłowania, jako zasadę codziennego życia. Szatan wtedy nie ma do nas dostępu, bo oddajemy siebie we władzę Jezusa, Zbawiciela naszego. Nadto doznajemy wsparcia Niepokalanej i św. Michała Archanioła.

 

 

Wątek egzystencjalny

 

Dzielę się w tym momencie wielką radością, bowiem od dnia konsekracji kościoła parafialnego, tj. od 2001 roku, uzupełnił się pośród nas obraz apokaliptyczny: św. Michał Archanioł wsparty jest w walce o nasze (parafian) zbawienie orędownictwem Matki Kościoła, Niepokalanej Jutrzenki Wolności!!! Czy mamy być jedynie bierni w przyjęciu tej prawdy historycznej i prawdy teologicznej? Czy nie zaciągamy zobowiązania do walki o zbawienie tych, którzy żyją blisko nas, a nie wiedzą do kogo należą, czy też wyraźnie jawią się nam, jako uwikłani w moce duchów nieczystych? Nie bójcie się! Nie my sami będziemy walczyć. Mamy Jezusa Zbawiciela ludzkości i mocnych Orędowników: Niepokalaną i św. Michała Archanioła!

Przytoczę przykład z historii nowożytnej. Hiszpanie docierają do nowej ziemi, do Ameryki. Z jakimi intencjami przybyli? Nie brakowało ludzkiej łapczywości, agresji i zupełnego braku szacunku dla nieznanej im dotąd kultury tubylców. Leje się krew, dochodzi do zaciętych walk. Mała grupa zakonników niewiele zdziałała dla ewangelizacji nieochrzczonych tubylców. Pojawia się w 1532 r. Zwycięska Niewiasta ubrana w słońce. Ma twarz Indianki, ale sporo elementów jej stroju przypomina też dwór hiszpańskich dam. Wizjonerem jest Indianin San Diego. Uczęszczał na katechezy i niedawno przyjął chrzest św. Jemu objawia się Niewiasta ubrana w słońce i poleca mu zbudowanie kapliczki ku Jej czci. Po trudach dochodzi do uznania cudu objawienia się wielekroć NMP w Guadelupa, w Meksyku. Maryja stała się matką  pojednania kultur, języków, narodów. Indianom, składającym dotychczas ofiary żywych, ludzkich serc - bogu słońce, została dana łaska poznania prawdziwego Słońca, którym jest Jezus, Zbawiciel wszystkich ludów. Odtąd masowo przyjmowali chrzest św. i dziś stanowią najliczniejszy kontynent chrześcijan. Bóg posłużył się Niewiastą ubraną w słońce.

W zakończeniu świątecznej homilii chcę wiernym parafianom uświadomić, na czym polega współczesna próba wiary, w jakich nowych odsłonach czai się zniewolenie? Otóż, wydaje mi się, że jeszcze 40 lat temu, w czasach panującego komunizmu, ci, którzy podjęli walkę z tą niszczycielską ideologią, m.in. Jan Paweł II i niektórzy szefowie wolnych państw, jak np. prezydent USA Reagan, osiągnęli pewny sukces, upominając się o należne prawa człowieka. Były one bowiem w wielkim stopniu lekceważone. Trzeba jednak dodać, że za prawami człowieka, ci, którzy o nie walczyli, mieli zgodny obraz człowieka, jego godności. Prawa człowieka nie są dla samych praw, ale dla ochrony godności ludzkiej. Wydaje się, że dzisiaj dochodzi w parlamentach do ustaw, do praw, które godność ludzką wyszydzają, wręcz parodiują. Nie ma współcześnie zgody w rozumieniu człowieczeństwa, jego godności. Ta jest w pełni możliwa, jedynie przez wiarę. Jan Paweł II w czasie I pielgrzymki do Ojczyzny wołał: Człowieka nie da się zrozumieć w pełni bez Chrystusa. Biblijna definicja: stworzył Bóg człowieka na swój obraz i podobieństwo znajduje swoją pełnię w Chrystusie.

Wstępne pytanie: czy pragniemy świętować, aby wzrosła w nas radość życia oraz przestrzeń wolności – ma swoją odpowiedź w tandemie świętych naszych patronów. Owszem, nosimy w sobie radość życia, bo Niepokalana i św. Michał Archanioł upraszają nam bliskość Królestwa Bożego. Jednak przestrzeni wolności nie dostajemy za darmo: musimy o nią walczyć, jak nasi patronowie. Znakiem zwycięstwa jest nasza wiara i odwaga w nazywaniu zła złem, napiętnowanie zniewoleń i podjęcie w codziennej modlitwie trosk naszych współbraci. Mamy wzorem naszych Patronów BYĆ PARAFIĄ ZWYCIĘSKĄ!

 

Katowice – Carlsberg w październiku 2014.


Pielgrzymka Krucjaty Wyzwolenia

Ks. Henryk Bolczyk

Prorockie intuicje ks. F. Blachnickiego dotyczące wolności i  wyzwolenia

(wykład dla pielgrzymów Krucjaty Wyzwolenia Człowieka w Katowicach do kościoła Matki Kościoła, Niepokalanej Jutrzenki Wolności 27 września 2014, w 35. rocznicę istnienia KWC)

 

Wolność wartością człowieka na wszystkie czasy

 

Wolność jest tą wartością człowieka, której nie trzeba udowadniać. Każdy z ludzi we wszystkich epokach dążył do niej, walczył o nią, z przekonaniem, że nie warto nawet żyć, jeśli się jej nie posiada. Przeciwieństwem stanu wolności człowieka jest niewola, stan, w którym nie mam możliwości stanowienia o sobie; inni mi narzucają, jak mam myśleć, co mam czynić, pozbawiają mnie podstawowej zdolności człowieka – wyboru. Jeśli nie mogę wybierać, nie czuję potrzeby bycia z drugimi, izoluję się, wpadam w depresję, staję się trudnym człowiekiem. Wolność stanowi o godności człowieka i jest wpisana w jego świadomość, rozumność. Człowiek jest w świecie stworzonym jedyną istotą obdarzoną rozumem i wolnością. Mówimy, że człowiek jest osobą, a nie rzeczą. Ja mam w sobie świadomość siebie, istoty oryginalnej, wolnej, rozumnej. Mogę wybierać moją wolą i jeśli wiem, ku czemu wybieram, mój rozum sugeruje mi cel do urzeczywistnienia. Rozum i wola biorą we mnie odpowiedzialność za celowe, podjęte działanie.

 

Wolność jest też trudem. Wiedzą o tym wszyscy rodzice, którzy poznają w każdym swoim dziecku, że niczego nie da się na nim wymusić. Ono musi chcieć, inaczej zaczynają się stresy dzieciństwa, z którymi w niedalekiej przyszłości będzie się zmagało we współpracy z terapeutą. Podobnie jest i w szkole; żaden z przedmiotów „niechcianych” nie wchodzi w pamięć, a tym bardziej w serce. Jest w nas wtedy postawa odrzucenia niechcianych zainteresowań. I tu uświadamiamy sobie związek woli (wolności) z poznawanymi prawdami. Wolność i prawda są ściśle ze sobą związane. Prawda potrzebuje wolności, a wolność potrzebuje prawdy, bo jeśli to, czego chcę nie jest prawdziwe, to rychło poczuję się oszukany, zniewolony – do przyjęcia jako prawdy czegoś, co prawdą nie jest. Czy w tym momencie nie przypominamy sobie napięcia z okresu nastoletniego, w którym dorośli nie zgodzili się na nasze „zachcianki”? Mówili bowiem, że to nam bardziej zaszkodzi, niż przyniesie pożytek. Te i podobne momenty naszego życia pokazują nam trud wolności. Nie mogę jedynie manifestować swojego prawa do wolnego wyboru, bez konfrontacji z prawdą: czy to, czego pragnę dla siebie jest dla mnie dobre!? I tak na wstępie naszego wykładu o wolności i wyzwoleniu u ks. Franciszka Blachnickiego doszło trzecie pojęcie: dobro. Wolność nie tylko potrzebuje prawdy, ale również dobra. Czy zgodzisz się na tezę, że wolność sama w sobie może być ślepa? Wolności nadają wzrok prawda i dobro! Wolność bez prawdy mnie rozczaruje, a wolność bez dobra mnie zasmuci. Jesteśmy stworzeni z Dobroci Boga i powołani do mądrego gospodarowania tym światem.

 

I jeszcze jedna wstępna uwaga o wolności: moja wolność nie jest absolutna i bez granic. Moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Wolność ma swoje społeczne uwarunkowania. W taki sposób, w jakim bronię swojej wolności, mam bronić wolności drugiego człowieka. W rodzinach wielodzietnych jest to pospolite, codzienne ćwiczenie: jeśli mnie coś wolno, to wolno i mojemu bratu czy siostrze. A jeśli mnie i im czegoś nie wolno, to znaczy, że stoi za tym nasza szkoda, a nie zysk. I tak rodzice powinni być w ćwiczeniu wolności mądrzejsi od swoich dzieci, bo mają więcej doświadczenia życiowego, a w  nim zawartej prawdy i dobra oraz wiedzy o zagrożeniach dla naszej wolności. Wolność dzieci korzysta z mądrości rodziców, a jeszcze więcej z ich miłości. Nic tak nie reguluje wolności między ludźmi, jak miłość wzajemna. Spuentujmy tę wstępną refleksję o wolności zdaniem soborowej Konstytucji o Kościele w świecie współczesnymWolność prawdziwa to szczególny znak obrazu Bożego w człowieku (KDK 17) oraz: To podobieństwo ukazuje, że człowiek, będąc jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego, nie może odnaleźć się w pełni inaczej jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego (KDK 24c). Wolność moja mierzy się zdolnością bycia darem dla drugiego człowieka!

 

 

Przejdźmy do ks. F. Blachnickiego.

 

Z dzieciństwa ks. F. Blachnickiego, Sługi Bożego, wiemy, że lubił spędzać czas w konarach drzew i tam medytować. Czy wiemy, o czym marzył? Wcześnie został harcerzem i cieszył się szacunkiem swojego zastępu. Możemy przypuszczać, że wiodące programowe hasło harcerskie: Bóg, Honor, Ojczyzna ukształtowało jego charakter. W latach szkoły średniej marzyła mu się kariera polityka. O jego religijności wiemy tyle, że praktykował obowiązki, uważał je za pożyteczne społecznie, choć z uznaniem siebie za wierzącego miał kłopot. W wolności nie wyłamywał się z praktyk religijnych, bo nikt go nie przymuszał, ale w tamtym okresie nie wybrał Jezusa jako swojego Pana i Zbawiciela. Jako 16 latek uważał siebie nawet za niewierzącego. W kontekście naszego rozważania o wolności możemy stwierdzić, że jego wolność wybierała praktyki religijne jako pakiet zajęć pożytecznych, ale jeszcze nie jako skierowanie wolności swojej osoby do Osoby Boga samego. Do tak pojętej wolności religijnej Opatrzność prowadziła go poprzez trudne doświadczenia wojny światowej.

 

 

SPOŁECZNY I RELIGIJNY WYMIAR WOLNOŚCI

 

Maturę  F. Blachnicki złożył w 1938 r. w Tarnowskich Górach. Zgłosił się na ochotnika do wojska, aby ułatwić sobie start na studia, które w Młodej, Niepodległej Polsce były uwarunkowane od wcześniejszej służby wojskowej. Pobyt w wojsku wywołał w nim uczucia mieszane, bo życie żołnierskie jest nudne i nieciekawe, ale z czasem uznał, że daje sposobność do  samowychowania i pracy nad sobą.  Starał się stawiać sobie wysokie wymagania, badał dokładnie motywy swego postępowania. W notatkach z tamtego okresu, które zatytułował  Ubi est veritas, poszukuje prawdy. Uważa siebie za jeszcze mało dojrzałego, aby odpowiedzieć na pytanie o prawdę absolutną. Pamiętajmy, że w tym okresie uważał siebie raczej za niewierzącego.

 

Niebawem pytania egzystencjalne nabiorą tempa od września 1939 r. Dostaje się do Pułku Piechoty, który stoczy niejedną walkę, najpierw w okolicach Trzebini, a potem Sandomierza, aż śląska Dywizja Piechoty została rozbita pod Tomaszowem Lubelskim, w dniach 17–20 września, gdzie dostał się do niewoli, z której uciekł i dotarł do Tarnowskich Gór. Ten trudny okres życia pokazuje zmaganie się o wolność w wymiarze patriotycznym, społecznym. W końcowym czasie swojego życia wyznał, że Opatrzność Boża ocaliła go wtedy od śmierci oraz od walki wręcz, w której musiałby oddać śmiertelny strzał.

 

Nastąpił okres konspiracji. Doświadczenie wojskowe i wcześniejsze harcerstwo ośmielały go do działania. Był człowiekiem bezkompromisowym, uważał Niemców za agresorów, którzy naruszyli niepodległość państwa polskiego. Wraz z kolegami nawiązał kontakt z Polską Organizacją Powstańczą. Kolejna próba zaangażowania do tej podziemnej pracy niepodległościowej byłych oficerów Wojska Polskiego zakończyła się dekonspiracją i ucieczką. W Zawichoście koło Sandomierza w niedzielę 27 kwietnia 1940 r. został aresztowany, wielokrotnie przesłuchiwany i ostatecznie wysłany do tworzonego obozu koncentracyjnego w Auschwitz.

 

Ideały dziewiętnastolatka F. Blachnickiego, bogato nam przekazane w jego biografii autorstwa ks. A. Wodarczyka, sprowadzają się do niezmiennej wiary w zwycięstwo prawdy i dobra, a te dla realizacji potrzebują wolności zewnętrznej. Wierzył, że okupacja jest niesprawiedliwością, która musi się skończyć, a tymczasem umacniał się w przekonaniu, że ma do spełnienia społeczną misję dla dobra ogółu. Instytucję Kościoła postrzegał pozytywnie, jako czynnik kształtujący postawy etyczno-moralne. Czy mógł przewidzieć, że lata okupacji potrwają tak długo, a on nie opuści cel więziennych, aż ustanie wojna? Tęsknota za wolnością miała wyjątkową, wielowarstwową treść; była w niej wolność osobista, jak się wydaje zawsze w nim mocna, wolność społeczna, dla niej walczył w kampanii wrześniowej, wolność rodzinna, wolność do studiów, wolność wrealizacjiowej misji dla dobra ogółu.

 

Przełomem stanie się dopiero odkrycie wolności wiary, którą nazwie światłem. Jedna z ostatnich publikacji o tamtych chwilach oczekiwania na ścięcie w celi śmierci pokazuje jednak załamanie wiary Franciszka w dotychczasowe ideały: […] właśnie załamało się ostatecznie wszystko: cała ta naiwna młodzieńcza filozofia, światopogląd, wiara w ideały. […] odkrywałem, że człowiek to bestia, że życie ludzkie jest pozbawione wszelkiego sensu, a historia to jakieś straszne błędne koło. Jedni walczą o wolność, drudzy panują, potem ci rządzący są rządzeni, ci, co byli panami, są niewolnikami i znowu chcą się pomścić za swoją krzywdę. I tak bez końca – jedno wielkie błędne koło, bez sensu. Te bolesne doświadczenia obozu i więzień doprowadziły skazańca do wniosku, że człowiek, który tak umiera i tak żyje, nie może mieć duszy, nie może być istotą nieśmiertelną. Na tle tych szczerych wyznań młodego Franciszka tym lepiej rozumiemy łaskę, której doznał w czasie lektury książki religijnej, a w niej poruszającą prawdę, która wydawała mu się całkiem nowa: Tam było napisane, że w człowieku oprócz duszy i ciała istnieje duch…, a ja wstałem i powtarzałem ciągle: wierzę, wierzę, wierzę. Dalej wyznaje: sięgnąłem do Ewangelii i… zobaczyłem wspaniałą wizję świata, Boży plan zbawienia, zwłaszcza w ‘Kazaniu na górze’: Miłujcie nieprzyjaciół waszych…, abyście byli synami Ojca waszego, który jest w niebie. […] Błędne koło krzywd i odwetów w tej chwili zostało przełamane. […] To były najpiękniejsze, najszczęśliwsze dni mojego życia.

 

 

KAPŁAŃSKA POSŁUGA  KS. FRANCISZKA JAKO PROCES WYCHOWYWANIA DO WOLNOŚCI

 

Czy te dni szczęścia zamieniły się na lata szczęścia? Od czerwca 1942 r., w którym Franciszek doznał łaski nawrócenia, do roku przyjęcia święceń kapłańskich w 1950 r. minie 8 lat. Jedno jest pewne, a wynika to z testamentu ks. Franciszka, że cudownie zyskana wiara była przez całe życie źródłem wszystkich decyzji.[11]Zważywszy, że one wskazują na wolność człowieka, możemy powiedzieć, że wiara żywa jest gwarantem wolności człowieka. Wolność nie jest niezależnością, nieliczeniem się z nikim ani też nie da się jej zagwarantować zewnętrznymi układami. Wolność jest kategorią wewnętrzną, osobistą, więcej: osobową. Dlaczego młody Franciszek poczuł się wolny z powodu odkrycia w sobie żywej wiary? Bo wiara otwiera wierzącego na Osobę (Osoby) Boga. Moje ja nie jest już samotne, zagubione, szukające szczęścia poza sobą. Wiara otwiera mnie na Ty mojego Boga. Wiem, do Kogo należę. Wolność jest relacją osobową. W moim wnętrzu zamieszkał Bóg! Oto fundamentalny owoc wiary. Czyż nie czytamy w liście do Efezjan: Niech Chrystus przez wiarę zamieszka w waszych sercach (Ef. 3,17)?

 

Kleryk Franciszek należał do najsolidniejszych studentów Śląskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Pamiętam wypowiedź o nim jednego z jego rocznikowych kolegów: on nas przerasta o kilka pięter; nie dorastamy do niego. To nie zmienia faktu, że sam kleryk Franciszek musi przeżyć w tym okresie  jak mówi – kopernikański przewrót. Polega on na odkryciu, że o wzroście duchowym człowieka nie decyduje jego osobista praca wewnętrzna, własny wysiłek, ale łaska Boża. Owszem, ja mam z nią współpracować, ale Twórcą mojego wzrostu jest Bóg sam. To odkrycie dotyczy właśnie wolności jako partycypacji mojej woli w Woli Bożej. Obojętni religijnie czy niewierzący pomyślą, że człowiek i jego wolność w relacji z Wolą Bożą jest na „straconej” pozycji. To za wielki partner, przy którym nie mam nic do powiedzenia. Właśnie się mylą, bo Bóg w relacji do człowieka – swego stworzenia – kieruje się największym Dobrem człowieka, po prostu Jego Wolą jest, abyśmy uczestniczyli w Jego Miłości. To Bóg kocha nas w wolności! Nigdy nie łamie naszej woli, ale ją skłania ku Najwyższemu Dobru! 

 

Powyższe doświadczenia duchowe, które on nazywa „drugim nawróceniem”a które miały miejsce tuż przed święceniami kapłańskimi, namaściły go na apostoła wolności. Odtąd ks. Franciszek przekuje osobiste odkrycie i przeżycie wolności w sobie na duszpasterski program swojej posługi kapłańskiej. Cudowne ocalenie życia w okresie hitlerowskiej okupacji, poznanie nacjonalistycznego totalitaryzmu niemieckiego, jego bezwzględnych metod łamania wolności człowieka, teraz – w latach pięćdziesiątych – wobec nowego systemu przemocy komunistycznej uważał wychowanie ludzi do wolności za podstawowy obowiązek. Od pierwszego nawrócenia, z pozycji szukającego do wierzącego, oraz od drugiego nawrócenia, w którym na progu kapłaństwa odkrywa decydującą rolę Woli Bożej w życiu człowieka, nabiera pewności, że własna zyskana wolność zobowiązuje go do apostolstwa. Tylko wolny człowiek może wyzwalać.

 

 

KRÓTKI PRZEGLĄD DZIEŁ ŻYCIA KS. F. BLACHNICKIEGO W ASPEKCIE PROGRAMU WOLNOŚCI

 

Zaczyna od opracowania metody rekolekcyjnej z udziałem dzieci, ministrantów (Oaza Dzieci Bożych).Teologiczną podstawą nauk rekolekcyjnych jest prawda o dziecięctwie Bożym, uświadomienie uczestnikom: kim jestem w oczach Bożych? Za wzór osobowy, za Patronkę tego pierwszego procesu wychowania do wolności wybiera Niepokalaną, Maryję i uczy kontaktu z nią głównie poprzez różaniec. W wielu praktycznych ćwiczeniach rekolekcyjnych korzysta z wcześniejszych metod – harcerskich. Krótko mówiąc: wolność człowieka wypływa z wiary i praktykowanie jej poszerza w nim przestrzeń wolności.

 

W dzieciach szuka modlitewnego wsparcia dla dzieła Krucjaty Wstrzemięźliwości (istniała  1957–1960). Co najmniej dwie przyczyny składają się na powstanie tego dzieła, które już z nazwy możemy traktować jako dzieło wolnościowe. Pierwszą przyczyną są co dopiero złożone na Jasnej Górze śluby narodu polskiego (1956 r.), na pamiątkę 300. rocznicy zwycięstwa nad „potopem szwedzkim”, teraz mają uprosić nadzieję zwycięstwa nad współczesnym zagrożeniem narodu. Nie wymieniano zagrożenia politycznego, ale głównie moralne, w tym ze strony alkoholizmu. Drugą przyczyną była umowa ks. Franciszka z Niepokalaną – wrócił z Niepokalanowa, w latach wygnania z diecezji, z mocnym  postanowieniem założenia „śląskiego Niepokalanowa”. Krucjata Wstrzemięźliwości, która w krótkim czasie skupiła 100 tys. dorosłych członków, była dziełem Niepokalanej. Tak błyskawiczny rozwój ruchu trzeźwościowego, traktowanego też jako skuteczna odpowiedź na Jasnogórskie śluby narodu, ks. Franciszek przypisywał jedynieNiepokalanej.

 

Wydarzenia pierwszej dekady działalności kapłańskiej ks. Franciszka nabiorą tempa w latach sześćdziesiątych, które w całym Kościele miały charakter wielkiej odnowy. Były to lata Soboru Watykańskiego II. Ks. Franciszek osiadł w Lublinie i w Krościenku, chociaż słowo „osiadł” najmniej odpowiada temu, co stamtąd się rozpoczęło. Mówimy dzisiaj o ruchu odnowy Kościoła, Ruchu Żywego Kościoła, Ruchu Światło-Życie. Sam założyciel nigdy nie użyje zaimka: „mój ruch…”, „moje dzieło…” Będzie mówił w liczbie mnogiej: „nasz ruch…, w naszym ruchu…” Widzę w tym szczególe ważny element wolności, wypływający z daru łaski. Jeśli mamy świadomość daru wiary, a z niej wypływającą wolność dzieci Bożych, to nie potraktujemy swojej wolności jako tytułu do wynoszenia się ponad innych, ale jako zobowiązanie do wyzwolenia innych, najpierw wyzwolenia w nich żywej wiary na drodze pokornej misji ewangelizacyjnej, następnie mobilizowania ich do wyrzeczenia się środków zniewalających, a następnie do świadectwa, do apostolstwa wolnościowego. Analitycy i historycy życia ks. Franciszka podkreślają zgodnie, że dzieła zaistniałe nie miały sprzyjających sojuszników w czasach, w których żył, a jednak powstały i służą do dzisiaj Kościołowi i narodowi. Skąd więc moc przebijająca opory systemowe tamtych czasów? Oprócz wspomnianych ingerencji nadprzyrodzonych Osób należy wyróżnić ducha wolnościowego ks. Franciszka. Powtórzmy jeszcze raz: Tylko wolni wyzwalają innych.   Tylko od ognia rozpala się ogień!

 

Dla zilustrowania powyższego daru wolności wiary przytoczę  argumentację Fundacji Jana Pawła II, która w 1987 r. przyznała  nagrodę Ruchowi Światło-Życie: za bezprecedensową w Europie Środkowej pracę nad formacją religijną i moralną polskiej młodzieży zmierzającą do ukształtowania w niej postawy pełnej odpowiedzialności za życie Kościoła i własnego Narodu. Pochwalić czyjąś odpowiedzialność znaczy pochwalić dobrze wykorzystaną wolność. Jeśli oazowicze dobrze korzystają ze swojej wolności, to jest to równocześnie pochwała Sługi Bożego ks. F. Blachnickiego, wielkiego wychowawcy.

 

Zasięg oddziaływania dzieła Oazy ks. F. Blachnickiego docenił Jan Paweł II w swojej wspomnieniowej książce: Wstańcie, chodźmy. Pisze w jednym z rozdziałów o trudnościach Kościoła w latach komunizmu, o okradzeniu Kościoła ze szkół i internatów katolickich. Zarazem wskazuje na męża opatrznościowego, ks. F. Blachnickiego: […] I tu znalazł się ks. Franciszek Blachnicki, dziś już sługa Boży. Zainicjował on tak zwany ‘Ruch oazowy’. Bardzo się z tym ruchem związałem…, broniłem go przed władzami komunistycznymi…, śpiewałem z nimi piosenki przy ognisku… […] pieśń oazowa niejako wyprowadziła mnie z Ojczyzny do Rzymu… […] Oceniam bardzo pozytywnie to wielkie doświadczenie. Przyniosłem je ze sobą do Rzymu. Tu także szukałem jakiegoś jego spożytkowania, stwarzając okazje do spotkań z młodymi. I proszę teraz zwrócić uwagę na to zdanie: Światowe Dni Młodzieży wyrastają poniekąd z tamtego [oazowego  H.B.] doświadczenia. Ks. Franciszek i jego dzieło – ruch oazowy stały się iskrą Światowych Dni Młodzieży. Posiew wolności wiary, notowany systematycznie na tych milionowych zgromadzeniach młodzieży, jest również udziałem ruchu oazowego. Pielgrzymi KWC, niech poszerzają się wasze serca i niech wyśpiewują chwałę Boga i Niepokalanej!

 

Z chwilą powstania Krucjaty Wyzwolenia Człowieka pierwszymi jej członkami zostali oazowicze, zgodnie z prawdą, że oni pierwsi noszą wdzięczność za wolność wiary, ich pierwszych powinna cechować gotowość do abstynencji od alkoholu i wszelkich środków zniewalających, bo ubolewają nad biedą ludzką i podejmują krucjatę w obronie ich człowieczeństwa. Pogłębiona teologicznie motywacja KWC wyróżnia ją od innych akcji trzeźwościowych.

 

Pierwsza teza mówi, że wszelką działalność na rzecz wyzwolenia człowieka, narodu czyw ogóle ludzkości należy widzieć jako kontynuację zbawczej misji Chrystusa (por. Łk 4, 18-19). Prawdziwego wyzwolenia człowieka może dokonać tylko Chrystus mocą swego Ducha. Idąc za zdaniem Chrystusa: Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli (J 8,32),  ks. Franciszek wyprowadza niezmiernie ważną tezę, że wolność w najgłębszej swej istocie nie jest całkowitą niezależnością, lecz dobrowolnym uzależnieniem się od światła prawdy. Wcześniej, we wstępnej refleksji o wolności, użyliśmy porównania, że wolności z natury ślepej wzrok przywraca prawda. Nie jest trudno znaleźć bolesne przykłady osób, które czy to w alkoholu, czy pod wpływem innych środków tracą wzrok, „nie widzą, co czynią”.

 

Trzecia biblijna teza o wolności oparta jest na tekście z listu św. Pawła do Rzymian: Nie otrzymaliście ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać ‘Abba, Ojcze’ (Rz 8, 14-15). Status niewolnika polegał na tym, że był on w rękach pana przedmiotem, nie miał żadnych praw. Wierzący w Chrystusa odkrywa prawdę, że Bóg jest jego Ojcem, a człowiek dzieckiem Bożym. Ta prawda czyni go wolnym od strachu. W tym fragmencie naszego wykładu widzimy, jak w programie KWC ks. Franciszek wprowadza wcześniejszą naukę teologiczną z Oazy Dzieci Bożych: Bóg nas kocha, nigdy nie musimy się bać Jego oblicza, nawet w upadku, jeśli tylko zwrócimy się do Jego Miłosierdzia. Lęk paraliżuje człowieka. Rozwijający się ruch Anonimowych Alkoholików ułatwia poznanie tego bolesnego mechanizmu: wraz z postępującym piciem narasta strach, konflikty, lęki, ucieczka od nich w kolejne picie tylko pogłębia niewolę. W miejscu mojego zamieszkania, w Carlsbergu, spotykam wielu, którzy, uznając swoją niemoc, podnieśli się i odkrywają – dla nich NOWE – Oblicze Boga i swoją relację dziecka Bożego. Postępują na drodze wyzwolenia w Chrystusie.

 

Kolejne światło Ewangelii na drodze KWC dotyczy relacji wobec  siebie samego, czy ja wiem, co to znaczy być wolnym, czy mam odwagę uznać, że nie jestem sobą, kiedy pochwalam własny grzech, uświadomiony lub utajniony. W grzechu manifestuję fałszywą pewność siebie, mój zakamuflowany lub jawny egoizm. Grzech mnie zniewala i czyni niezdolnym do miłowania, do daru z siebie. Ewangelia Jezusa nas poucza, że kto chce ocalić swoje życie, ten je straci,  akto straci swoje życie z powodu Chrystusa, ten je ocali (por. Łk. 9,24). Wyzwolenie z naszego egoizmu, z każdego grzechu dokonało się na Krzyżu Chrystusa. Nie da się zrozumieć teologii wolności bez Krzyża. Ks Franciszek dobitnie nas poucza: Krzyż, jako symbol dobrowolnej ofiary z miłości, jest bowiem ostatecznie jedyną drogą do skutecznego wyzwalania innych.

 

Ostatnia teza teologii wyzwolenia KWC jest konsekwencją powyższych tez, bo pojednanie, jakie dokonało się na Krzyżu, rodzi braterstwo między ludźmi. Kto odkrywa Krzyż, staje się najpierw w sobie samym nowym człowiekiem, a to znaczy, że nie żyje dla siebie samego, potrzebuje wspólnoty i jest gotowy w niej służyć. Ks. Franciszek poucza: Na braterstwie, wyrażającym się w duchu wzajemnej służby, polega prawdziwa wolność społeczna.

 

 

OSTANIE DZIEŁO ŻYCIA KS. FRANCISZKA – CHRZEŚCIJAŃSKA SŁUŻBA WYZWOLENIA NARODÓW

 

Nim ks. Franciszek znalazł się na obczyźnie, w Niemczech, na skutek stanu wojennego, zdążył jeszcze wesprzeć ruch wolnościowy „Solidarność”. Po kilku ewangelizacjach, najpierw na Wybrzeżu, a potem w dniach strajków studenckich na uczelniach lubelskich, zarysował program Niezależnej Chrześcijańskiej Służby Społecznej. Sama nazwa wyjaśnia sens działania ks. Franciszka: chrześcijanin jest zobowiązany do świadectwa wiary także w życiu publicznym, w tym i w polityce, jeśli nie należy do stanu duchownego. Postawa służby uwalnia chrześcijanina od pokusy rządzenia i pokazywania władzy nad człowiekiem. Społeczny wymiar wiary chrześcijanina ma znamiona niezależności od opcji partyjnych lub tym podobnych, zależny jest jedynie od nauki Chrystusa i Kościoła.

 

Stan wojenny zastaje ks. Franciszka w Rzymie. Stamtąd natychmiast organizuje pomoc dla Polaków. Redaguje program Chrześcijańskiej Służby Pomocy Polsce, przemawia najpierw w Radio Watykańskim, a później w mediach niemieckich, do których bywał zapraszany. Wydaje się, że ceniono jego śmiałą analizę ideologii komunistycznej i budził zainteresowanie metodą jej  zwalczania. Mieściła się ona w nurcie non violence, a w wydaniu ks. Franciszka nosiła nazwę: Prawda – Krzyż – Wyzwolenie. W krytyce ideologii komunizmu wskazywał na dwa źródła, na których bazuje komunizm: pierwszym źródłem jest totalne kłamstwo we wszystkich dziedzinach życia, drugim stosowana przemoc wobec wszystkich przeciwników ideologii komunistycznej.  Droga wyzwolenia z komunizmu – uczył ks. Franciszek  jest możliwa wszędzie tam, gdzie człowiek jest wierny prawdzie, kłamstwo nazywa po imieniu i jawnie mu się sprzeciwia, nawet za cenę cierpienia. Podobny opór trzeba stawiać przemocy ze strony władzy. Gotowość przyjęcia cierpień za swoje przekonanie jest możliwa tam, gdzie człowiek jest pewny swoich przekonań. Chrystusowe słowa: gdy będziecie prawdziwie moimi uczniami, poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli (J. 8,32) – ma tu kluczowe znaczenie.

 

Czas stanu wojennego w Polsce, trudny dla nas – rodaków, okazał się wartościowy dla Zachodu, gdzie niejeden dotychczas sympatyzujący z komunizmem ocierał oczy i odkrywał zakłamanie systemu i jego bezwzględną przemoc stosowaną wobec opozycji komunistycznej. Piękne hasła, głoszące humanizm socjalistyczny, runęły w tym momencie historii. W takim kontekście czasowym udało się ks. Franciszkowi Blachnickiemu gromadzić dysydentów z wielu krajów Europy Środkowowschodniej, którzy jako wysiedleńcy albo uciekinierzy brali udział w sympozjach, a następnie w spektakularnych Marszach Wyzwolenia, zwanych też Marszami Pokoju. Ich celem było budzenie sumienia Europy Zachodniej, nieraz uwikłanej w kontrakty handlowe i inne z reżimem komunistycznym. Nie wchodząc teraz w szczegóły działalności ks. Franciszka w ostatnich czterech latach jego życia, przytoczę jedynie fragmenty oskarżeń wojskowej prokuratury polskiej skierowanych przeciwko ks. F. Blachnickiemu:

[…] Przebywający na Zachodzie od 9.12.1981 r. ks. F. Blachnicki prowadzi działalność wymierzoną przeciwko podstawowym interesom politycznym PRL. Powyższe przejawia się w uczestniczeniu w publicznych spotkaniach, w toku których rozpowszechnia nieprawdziwe wiadomości o sytuacji społeczno-politycznej w kraju po 13.12.1981 r., szkaluje ustrój socjalistyczny, godzi w sojusze PRL;   nawiązaniu współpracy z ośrodkami prowadzącymi działalność skierowaną przeciwko interesom politycznym PRL, m.in. udzielił wywiadów telewizji RFN i rozgłośni Radia Wolna Europa, a także publikował swoje artykuły w ‘Kulturze’ paryskiej. Nadto nawiązał współpracę z tzw. funduszem im. Sołżenicyna w USA;   propagowaniu idei i podjęciu działań organizacyjnych mających na celu utworzenie w Polsce nielegalnej partii politycznej pod nazwą Niezależna Chrześcijańska Służba Społeczna, która według założeń programowych zakłada podjęcie działań opozycyjnych wobec ustroju PRL; publikowaniu nielegalnego biuletynu pt. ‘Prawda – Wyzwolenie’ zawierającego w swych treściach nieprawdziwe wiadomości o sytuacji społeczno-politycznej w   kraju po wprowadzeniu z dniem 13.12.1981 r. stanu wojennego, szkalujące ustrój socjalistyczny i sojusze PRL. Aktualnie wydawane przez ks. F. Blachnickiego na Zachodzie biuletyny są nielegalnie przywożone na teren Polski celem ich rozpowszechniania.”

 

Rozpoczęte w 1982 r. śledztwo przeciwko ks. F. Blachnickiemu, zakończyło się dopiero 10 lat później – w 1992 r., a więc 5 lat po śmierci ks. Franciszka. Wtedy uchylono postanowienie o jego tymczasowym aresztowaniu i odwołano list gończy. Historyk Andrzej Grajewski dodaje do tej kuriozalnej wiadomości: Założyciel ruchu oazowego był z pewnością najdłużej oskarżonym przeciwnikiem politycznym PRL.

 

W zakończeniu wykładu, poświęconego refleksji nad wolnością i wyzwoleniem w życiu ks. Franciszka, nasuwa się końcowe pytanie: Czy nauczanie ks. Franciszka przebrzmiało, czy  nadal zachowuje aktualność? Wydaje się, że zwłaszcza w gronie pielgrzymów KWC nie trzeba potwierdzać aktualności nauczania o wolności i wyzwoleniu ks. F. Blachnickiego. Bardziej zasadne jest pytanie o przestrzeń życia publicznego, w której rozumienie i przestrzeganie wolności jest zagrożone. Czy są to nasze szkoły, czy media, czy parlamentarzyści dobrze rozumieją godność człowieka, bez którego to zrozumienia nie da się stanowić właściwego prawa. W tym momencie jedynie sygnalizuję i zadaję Wam – Pielgrzymom KWC, abyście stawiali wyżej rozumienie godności człowieka i jej bronili, a dopiero potem walczyli o prawa stanowione. Pojawiły się już w prawodawstwie europejskim prawa, które urągają godności człowieka, nie liczą się z zasadami małżeństwa i  rodziny, opartej na Objawieniu Bożym, nie szanują godności dziecka poczętego i prawa do naturalnej śmierci.

Wielki autorytet naszych czasów Jan Paweł II uczył nas, że prawda o człowieku jest prawdą centralną, a jego godność jest nam ukazana w Jezusie Chrystusie. Kardynał Angelo Sodano, jeszcze przed śmiercią Jana Pawła II, na forum międzynarodowym zaświadczył o nim: Dzięki nieugiętej i odważnej postawie Papieża  w życiu narodów i w sumieniach ludzi zaszły zmiany, które doprowadziły do upadku komunizmu oraz nadejścia nowej ery wolności i wewnętrznego pokoju dla wielu narodów cierpiących dotąd pod jarzmem nieprzejednanych reżimów.

 

Bliskim duchowo Jana Pawła II był ks. Franciszek Blachnicki. Nosimy i my ich dziedzictwo duchowe. Symbolem ich pokrewieństwa duchowego jest dla nas herb KWC: obok Krzyża litera M, oznaczająca hasło: CAŁY TWÓJ (Totus Tuus) oraz mała litera m, tzn. członkowie Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Razem z tymi wielkimi Polakami jesteśmy w stałej bliskości z Niepokalaną, Jutrzenką Wolności, Matką Kościoła.